Blog > Komentarze do wpisu
Czy będę ciągał coś na haku?

- Czy będzie pan coś woził na haku? - spytał mnie facet w warsztacie. Energicznie pokręciłem głową dodając, że to automat. Wtedy wbił mi pieczątkę i dodał - Tył jest kompletnie skorodowany i hak po prostu odpadnie, połataliśmy jeszcze nadkola, ale podłoga jest w takim stanie, że jeszcze 3 lata pojeździ i nie będzie czego łatać.

Tegoroczny przegląd SAABakumki był jednocześnie ogłoszeniem fazy terminalnej. Owszem - wiedziałem w chwili zakupu, że przedni prawy błotnik nadaje się tylko do wymiany, ale był bity, więc rdza była naturalną tego konsekwencją. Od dołu tez obejrzałem ino progi. Teraz już wiem, że kupiłem za cenę nie okazyjną, ale po prostu uczciwą. Ale ococho?

Jak na limo przystało SAABakumka kursowała przez lata między hotelem i i lotniskiem gdzieś w Reichu. Potem przybyła do PL, konkretnie do Wawy i tutaj już pozostała, regularnie i obficie konserwowana solą. Skutki tej konserwacji powodują, że to nie silnik mający na karku 350k km, nie zawieszenie często remontowane wskutek kontaktu z krajową siecią dróg, ale właśnie blachy doprowadzą w perspektywie kilku lat SAABakumkę na złom.

Jednego nie potrafię zrozumieć: Po co? Po co te tony soli, które w żaden sposób i nikomu nie pomagają? Śnieg udeptany i zasypany piaskiem jest przecież wygodniejszą powierzchnia do chodzenia (i ciągnięcia sanek), a białe drogi przy średniej warszawskiej prędkości w szczycie spokojnie wystarczają do sprawnego i bezpiecznego poruszania się (z wyjątkiem Tamki, gdzie ikarusy czasami zjeżdżają wbrew rozkładowi). Przy tym po roztopach miasto nie wygląda jak po zastosowaniu gazów bojowych, czyli z wypaloną do gruntu (i wraz z gruntem) zielenią. Od chwili, gdy sprytne samorządowe umysły wpadły na pomysł doprawiania śniegu przestałem lubić zimę. Z przyczyn czysto estetycznych. Zima przestała być biała, zaczęła przypominać kolorami i konsystencją zimniejszą odmianę słoty. I ten gnój na butach, na samochodach, na przystankach, na nogawkach, pordzewiałe słupki i znaki drogowe, zagnojone śmietniki i barierki. Naprawdę warto niszczyć całą przestrzeń w imię... no właśnie czego? Chyba mody.

Argumenty o samochodach z napędem na tył, o zakopywaniu, poślizgach itd. można między bajki włożyć. Zasada jest prosta: nie potrafisz - nie jeździj! Umiejętność jazdy nie polega przecież na utrzymaniu się na drodze przy 150 km, ale na skręcaniu właśnie (i to nie przy 150, ale przy właściwej prędkości - czysta fizyka).

Weź starego poldka czy innego malucha i kręć bączki na placu przy Wola-Parku czy innym Tesco. To naprawdę nie jest trudne. To pisał ja! Dzikowy, który zaczynał od Red Diavolo z napędem na tył i od poldka z napędem na tył. Oba zgniły przez narzekania domorosłych rajdowców, którzy jak soli nie zobaczą, to na drogi nie ruszą. Dlatego apeluję: niech nie solą, a wy i tak nigdzie się nie ruszajcie.

czwartek, 19 stycznia 2012, dzikowy

Polecane wpisy