Blog > Komentarze do wpisu
Ustawa o związkach pedalskich

 Wrzucam tytuł wpisu, zanim mnie ktoś z psychiatryka 24 uprzedzi - niniejszym tytuł jest zaklepany i homofobskie paszkwile musicie zatytułować inaczej. :)

A skąd się wziął? Otóż wymyślił go Palikot, który w obawie biedroniowej o zgodność  projektu ustawy o związkach partnerskich z Konstytucją zaproponował ograniczenie projektu li tylko do par jednopłciowych. Ba, jeszcze się tym chwali, podobnie jak „Miłość nie wyklucza”. Do piątej rano czekałem na komentarz, którego się spodziewałem i się nie doczekałem. Widać zawiedzeni heterycy spali, ale dziś zostałem powitany spodziewanym komentarzem. Cyt. „Ale państwo powinno też zapewnić minimum godności parom, które NIE CHCĄ formalizować związków, a potrafią dowieść, że są ze sobą od lat.” Ototo. To był (bo już nie jest, chyba że Kalisz przekona sz.p. pos. Palikota z sz.p. pos. Biedroniem) sposób na przeforsowanie w pewnej perspektywie czasu projektu gwarantującego możliwość zawarcia prawnego, ale nieformalnego związku PAROM.

W chorej demokracji, bo taką właśnie jest ta nasza, polska! (uwielbiam to sformułowanie :) mniejszość może uzyskać korzystne dla siebie zapisy prawne tylko w trzech sytuacjach:

1. Emituje dużo toksycznych związków lotnych paląc opony w miejscach do tego nieprzeznaczonych;

2. Narzucają nam to przepisy międzynarodowe, dlatego nie można bezkarnie podpalać domów takim Romom, mimo że wielu ich nie lubi, a większości są obojętni;

3. Mają poparcie większości.

Palikot proponuje likwidację warunku trzeciego, co przy niewypełnieniu pozostałych dwóch zapewnia jeszcze długie leżakowanie/wałkowanie projektu, który będzie regularnie odpadał w imię kompromisu (dzięki za ciekawą analogię - @ Abiekt). Dodatkowo gwarantuje zabetonowanie podziału na homiki i heteryków, gdyż ustawa o związkach par jednopłciowych jest takim samym prawnym szufladkowaniem jak ustawy dotyczące niepełnosprawnych. Mamy specjalną, nienormalną grupę społeczną, znajdującą się w nienormalnej sytuacji i dlatego potrzebna jest oddzielna ustawa. To tyle w temacie stygmatyzacji.

Z lektury różnych osób i grup udzielających sie na homikach dochodzę do konkuzji, że (niech mnie ktoś poprawi) projekt ma zapewniać możliwie szerokie prawa, nie stygmatyzować i być wprowadzony szybko. Zatem radzę wyjechać, bo na raz spełnione mogą być tylko dwa z trzech warunków.

1. Projekt „wąski” – nie zapewni szerokich praw, ale można go zastosować również do konkubinatów różnopłciowych. Będzie zatem miał szanse na szybkie wprowadzenie (zgodny z Konstytucją) i będzie miał poparcie (uwaga!) wszystkich nią zainteresowanych, czyli w 90% heteryków, głównie młodych, wykształconych, z dużych miast. Owe 90% spędzało sen z powiek PO, która nie mogła po prostu sobie tej umowy zlać. Teraz, dzięki Palikotowi, problem sam się rozwiał – heterykom nie tylko nie będzie zależeć na poparciu ustawy. Część oleje, a część po prostu z wkurwu strzeli focha.

2. Projekt „szeroki” – niezgodny z Konsytucją, która coś tam o związku kobiety i mężczyzny itd. Tutaj konieczna byłaby zmiana ustawy zasadniczej, ale na korzyść: pełnia praw dla homików i heteryków; poparcie heteryków; brak stygmatyzacji, wszak ustawa dotyczy wszystkich par bez względu na płeć. Ino nie wejdzie za szybko.

3. Ustawa o związkach par jednopłciowych – jak już wspomniałem traci poparcie większości swoich dotychczasowych zwolenników, dzięki czemu PO może ją po prostu olać. Nie wpłynie znacząco na sondaże, szczególnie że w ostatniej kampanii homiki zagłosowały raczej na RPP. Dodatkowo stygmatyzuje. Tak, specjalna ustawa dla homików, bo są „jacyś inni”. Dlatego nie przejdzie, w przeciwieństwie do powyższych, w odniesieniu do których PO musiałaby zając jakieś stanowisko.

Będę śledził, będę popierał każdy projekt, bo albo mi na nim zależy, albo przynajmniej jest (ten trzeci) obojętny przy życzliwym nastawieniu. A procedowanie każdego, przy tak nieoczekiwanych zwrotach, zapewni mi ubaw po pachy na jeszcze dobrych kilka miesięcy.

wtorek, 25 października 2011, dzikowy

Polecane wpisy

Komentarze
2011/10/26 00:21:23
Taki projekt jest potrzebny, ale nie powinien ograniczać się do par homo czy hetero.