Blog > Komentarze do wpisu
Smeranie się żuchwą po rozporku (a.k.a. opad szczęki)

Pisałem już kiedyś, że zgodnie ze wszelkimi prawidłami statystyki, w każdej branży muszą pracować idioci. Nie wyłącznie i pewnikiem nie w nadmiarze (nie licząc stanowisk kierowniczych). Podejrzewam przy tym, że (to już niezgodnie z żadnymi prawidłami, poza obserwacją i ograniczoną dedukcją) rosnące uprawnienia powodują czemuś odpływ zdolności krytycznego myślenia lub myślenia w ogóle. Zauważyliście? Może to moje subiektywne odczucie, ale osoby, które uważałem za wcale inteligentne, oczytane, otwarte i w ogóle emejzing, po awansie zawodowym / majątkowym / politycznym / społecznym* szybciej lub wolniej głupieją (ostatnio winienem dodać zmianę stanu cywilnego, ale to wpis na „po rozmówieniu się z podmiotem”, żeby nie obsmarowywać za plecami).

----

* niepotrzebne skreślić

Ostatnio przykładów mamy aż nadto. Z jednej strony mieliśmy wybory, a więc radochę dziennikarzy przytaczających co błyskotliwsze bonmoty kandydatów. Podczas tej kampanii po raz pierwszy poczułem się staro - gdy wysłuchiwałem zabawnego jąkania się debiutantów od Palikota. Ot, taki miły akcent. :)

Z drugiej, zaraz po wyborach, mieliśmy wyniki, a zatem potwierdzenie statystycznej miałkości intelektualnej połowy bliźnich moich i rodaków, którzy jednak na coś zagłosowali. I krzyżyk Wam na drogę, jeżeli zagłosowaliście w pełni przekonani o słuszości swojego wyboru (tutaj głównie pro PiS). Całej reszcie, która zagłosowała przeciwko PiS lub w ogóle przeciwko klasie politycznej, współczuję. Zagłosowaliście wbrew sobie. Rozumiem, że żony/mężów, samochody i mieszkania też bierzecie takie, jakie się akurat nawiną.

Ale nie o tym. Bo na horyzoncie pojawił się drugi przykład głupoty nieprawdopodobnej. A mianowicie pokerek.

Od samego początku uważałem tzw. ustawę hazardową za mydliny do oczuf. PO swoim zwyczajem umiejętnie odwróciła uwagę od tajnych rozmów nekrofilnych i przy okazji zdusiła kolejny przejaw inwencji społecznej. Wylano dziecko z kąpielą, bo zamiast ograniczyć przewalanie forsy na automatach (to da sie obejść) i zrobić dobrze branżowym grupom nacisku (to przy okazji?) zlikwidowano jeden z fajniejszych sposobów pozyskiwania przez organizacje trzeciego sektora małych kwot na prowadzenie własnej działaności. Mam tu na myśli konkursy, turnieje, loterie fantowe itd.

Na początku optymistycznie sądziłem, że przepis będzie kolejnym przypadkiem psucia praworządności, podobnie jak ma to miejsce w przypadku przysług sąsiedzkich, barteru itd. Teoretycznie każde wyniesienie śmieci staruszce spod 45. powinno być przez nią wycenione po cenach rynkowych, a ona sama powinna odprowadzić od tego podatek – wszak to jej zysk. To samo dotyczy wszelkiego wolontariatu, którego wartość rynkowa w przypadku każdej inicjatywy idzie w tysiące i dziesiątki tysięcy złotych. O ile pamiętam, w odniesieniu do tamtych przepisów MinFin stwierdziło, że łaskawie przymknie oko i ścigać nie będzie. Z jednej strony dobrze, bo NGO dostały sygnał, że nie pójdą z torbami i nie puszczą z torbami beneficjentów swojej działalności. Z drugie źle, bo ministerstwo samo przyznało, że będzie olewać  przepisy.

W przypadku hazardówki wydaje się, że nie będzie tak lekko. Dlatego znikną loterie na schroniska, bezdomne zwierzaki, bezpańskie dzieci i inne organizmy w potrzebie. Nie będzie też konkursów przy okazji wydarzeń kulturalnych, a turnieje, mistrzostwa itd. będą zamierać, bo nikt nie będzie już miał pewności, czy siedzący po drugiej stronie planszy do Scrabble, Carcassonne, Madżonga, Veto, tysiąca itd. smutny pan jest smutny, bo przegrywa czy to po prostu jego choroba zawodowa i za chwilę wpadną celnicy, którzy od czasów chrystusowych nie są szczególnie poważaną grupą zawodową. Z konieczności – planując przecież produkcję muffinek na potrzeby świńskiech choróbsk – sprawdziłem sobie ustawę od góry do dołu i odwrotnie, i doszedłem do smutnego wniosku: Pierdolę, nie będę rejestrował loterii babeczek łącznej wartości 30 PLN (surowce), z których w loterii można uzyskać kwotę i tak niższą od wartości rynkowej włożonej w ich upieczenie pracy. Za tę pracę mi US i UC nie zwróci. Pierdolę, nie będę rejestrował konkursu, który jest w zasadzie samograjem, ale organizacja całej oprawy zajmuje dziesiątkom osób setki nieodpłatnych godzin. Po prostu ich nie zrobię. Zawiedzone dzieciaki odeślę na Świętokrzystką, gdzie rzecznik MinFinu będzie mógł im wytłumaczyć, jak to dzięki ustawie hazardowej zostały uratowane przed i hazardem, i piekłem zarazem. Ciekawe, jak wytłumaczy to zwierzętom? Ciekawym też, jak wytłumaczy wcale niegłupim ludziom, którzy widzą, że robią ich w człona? Chociaż nie. To ostatnie cofam. Wszak Platforma znowu wygrała, znaczy jest ok.

wtorek, 25 października 2011, dzikowy

Polecane wpisy

Komentarze
jop
2011/10/31 12:08:44
@ "Podejrzewam przy tym, że (to już niezgodnie z żadnymi prawidłami, poza obserwacją i ograniczoną dedukcją) rosnące uprawnienia powodują czemuś odpływ zdolności krytycznego myślenia lub myślenia w ogóle."

Raczej podejrzewam zadziałanie tej zasady: pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_Petera