Blog > Komentarze do wpisu
Samogwałt nad zdjęciami roznegliżowanego marketingu

Żeby nie było: Nie lubię współczesnego modelu "kreowania marki", nachalnego marketingu i wciskania mi, że oranie sobie pośladków i pach maszynką o 10 ostrzach świadczy o moim stylu, naklejanie nadgryzionej świętej psiary na zderzaku o przynależność do elitarnej grupy appleszonów, a picie niuejdżowskiej kawy o intelektualnej i duchowej predyspozycji do bycia poza mainstreamem.

Do tematu. Ostatnio na agorowych portalach mnożą się artykuły o "szeptaczach", którzy mniej lub bardziej nieudolnie zachwalają różne produkty. Owszem, płatnych postów przybywa, również procentowo, przybierają także coraz bardziej wyrafinowane formy, co oznacza, że rynek krzepnie. Coraz mniej jest postów jednozdaniowych z linkiem, natomiast na niezmiennie wysokim poziomie utrzymuje się odsetek dialogów:

- Kupiłam fajny odkurzacz firmy X, jestem bardzo zadowolona.

- Ja też kupiłam ten odkurzacz X i też jestem zadowolona.

- Naprawdę jesteście zadowolone z odkurzacza X, bo ja kupiłem odkurzacz X i jestem bardzo zadowolony.

- Jesteś naprawdę zadowolony? bo ja miałem wcześniej odkurzacz Y, ale z X jestem bardziej zadowolony.

Dyskusję często kończy post "Spam".

Nie dziwią takie dialogi. Firmy płacą od posta, a spamerzy, zresztą jak każda branża, pełna jest idiotów, którzy odbiorców uważają za idiotów, a siebie za natchnionych specjalistów, którzy sprzedają nie tyle produkt, co właśnie markę, czyli stylowe golenie dupy. Podejrzewam, że z czasem znikną. Średnio rozgarnięty odbiorca zorientuje się wkrótce (red. agorowi już/dopiero się zorientowali), że firma zlecająca kampanię ma go za idiotę, a skoro tak prymitywnie wciska kit w przypadku tego jednego produktu, to zapewne pozostałe promowane są równie nachalnie, co nieszczerze. Wtedy nawet niezależna opinia użytkownika lub eksperta będzie traktowana z przymrużeniem oka (i z kliknięciem na kosz). Podejrzewam jednak, że jestem przesadnym optymistą. W działach marketingu firm również pracują idioci postrzegający klientów jako idiotów. Często, niestety, mają rację. Dowodzi tego sukces Apple'a, Starbucks, Nike'a i innych firm sprzedających swoje naklejki, naszywki, kubki. Ludziska kupują to, bo mają wkodowane, że iPod jest czymś więcej niż radyjkiem ze średniej jakości słuchawkami, a McDonald's różni się od budy z zapiekankami rodzinną atmosferą.

Rozumiem, że świadomi konsumenci mogą bluzgać na plakaty, posty, bannery, kretyńskie reklamy w TV, photoshopa, fundacje i akcje charytatywne, które mają przekonać tłuszczę, że kupienie płynu do czyszczenia muszli klozetowej stanowi bilet do lepszego świata lub pozwala przyczynić się do poprawy sytuacji psów/dzieci/środowiska poprzez "1 grosik z każdego sprzedanego egzemplarza".

Tylko czemu zajmują się tym od dupy strony? Mnie osobiście bardziej wkurzają akcje protestu przeciwko jedynemu słusznemu kanonowi urody, parytet w reklamach AGD czy przeciwko spamerom. Nie podoba się forma promocji? Nie kupuj. Nie podoba się nachalny spam? Zawalcz tą samą bronią - spytaj o przestrzeganie zasad fair trade, no sweat czy testowania na zwierzętach; wyciągaj z sieci wypadki w fabrykach, tłamszenie związków zawodowych, samobójstwa, korupcję, niszczenie środowiska. Wbrew pozorom konsument walkę na posty ze spamerem wygrywa w przedbiegach, bo każdy koncern ma coś za uszami, a jeden celny post wyklucza całe forum z kampanii.

I tak wszyscy brandzlują się pławiąc w samozadowoleniu: działy marketingu nad planowaniem kampanii, spamerzy nad realizacją kampanii, świadomi konsumenci nad swoją przenikliwością, uświadomieni dziennikarze nad swoimi rewelacjami, uświadomieni konsumenci-społecznicy nad swoimi protestami, motłoch nad swoimi gadżetami, a ja nad swoim jadem.

I skoro wszyscy happy, to po jakiego wała to ruszać?

 

wtorek, 22 lutego 2011, dzikowy

Polecane wpisy